Eksplozja

1.

Całkowity sceptycyzm, jakim posługiwałem się w kreśleniu teorii o rzeczywistości, pozwolił mi spojrzeć z dystansu na sumę tego, co wiem. Właśnie sceptycyzm, ten kartezjański, doprowadzony do swojego ekstremum, które przywodzi człowieka do bardzo negatywnego i depresywnego światopoglądu, mnie w pewnym sensie wyzwolił.

Wyzwolił poprzez mierzenie się z aktem (czy kaprysem) świadomości, że gorączki i namiętności, z którymi zmagał się intelekt, mają swoje ujście i znajdują swój wyraz w spotkaniu.

2.

Nie można powiedzieć, że jakakolwiek i jakkolwiek eksplikowana teza ma moc ujęcia zdecentralizowanej rzeczywistości.

Nie można jednoznacznie i ponowocześnie powiedzieć. Orzec. Nie można dojść do przekonania, że oto jedna prawda ma większą wagę niż druga. Nie można orzec kategorycznej wyższości jednego sądu nad innym.

Prymat dobra wspólnego i kolektywnego wzoru etycznego został zastąpiony etyką wewnętrznego doświadczenia i etyką performatywną (czyli taką, która istnieje doraźnie, ad hoc sytuacji i uczestników).

Świat wysiłku intelektualnego i racji zamknął się wewnątrz interakcji pomiędzy autarkicznymi monadami. Tylko w wąskim i subiektywnym rozumieniu, zyskujących i posiadających sens.

3.

Absolutne zwątpienie.

Eksponowanie wiedzy przez oratio obliqua pociąga zwątpienie we wszystko.

4.

Jeśli nie ma odgórnego monolitycznego paradygmatu, do którego możemy odnieść własne działania i doświadczenie, to jakakolwiek wiedza o rzeczywistości traci walor poznawczy.

Ciężko jest o jakościową przewagę i badanie inne, niż ilościowe. Pomimo stałego poszerzania horyzontów, intelekt kapituluje.Struktura wiedzy – (jej ontologia i hipostazy) która zbiera wszystko co wypowiadalne, umiera w konfrontacji z emocjami jednostki.

Tak mniemając o współczesności dochodzę do wniosku, że sokratejskie – oida ouden eidos jest jedyną możliwą wypowiedzią humanisty.

5.

Wiedza nie daje holistycznego obrazu, który nie ulegałby odkształceniom wzoru kulturowego czy ideologicznego. Stad konieczność zwątpienia. Zwątpienie przerzuca poszukiwanie odpowiedzi na inne tory. Bo jeśli wątpię we wszystko, ale nie mogę zwątpić w siebie i intuicyjne przeczuwanie o sobie, to zakreślam pewną granicę. Pojawiam się zatem w samotności.

Skoro struktura wiedzy rozsadzana zostaje odśrodkowo przez emancypacje epistemi, to czy należy zrezygnować z pytania?
Niezależnie od emocji pozostaje założyć, że powinno się badać relację człowieka z samotnością, która go dalece przewyższa.

6.

Nie mogę zapomnieć, że istnieją odrębne byty refleksyjne. Z poczucia samotności wyłania się Inny. To ciągnie konsekwencje badawcze. Konsekwencją jest nieartykułowane pytanie o głębię relacji i jej otoczenie.

Niezwerbalizowane pojęcia dopiero się rodzą, z przeczucia, z intuicji czegoś nieznanego. Czegoś co przecież stoi niemalże obok. Pytania fundamentalne są stałą antropologiczną. Chociaż obecnie nie mamy narzędzi mierniczych, aby coś rozjaśnić. Do pytania zawsze popycha intuicja tajemnicy.

7.

Jedynym aktem wartym uwagi jest zmierzenie się z tajemnicą.

Ta świadomość rozsadza zasadność blokującego sceptycyzmu, to właśnie eksplozja, która budzi zadziwienie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *