Opowieści smutnej treści.

Zamiast leadu na cytat :


Piotr Śliżewski* –

Jeszcze nigdy nie czułem się tak smutny…
Pojechałem do pewnej miejscowości odprawić Mszę świętą. Po spożyciu Postaci eucharystycznych, jak na każdej Mszy świętej, wziąłem cyborium z Najświętszym Sakramentem i wyszedłem przed ołtarz, by udzielać Komunii wiernym. Stanąłem na środku stopnia prezbiterium i czekam… minęło kilka sekund i nie widać żadnej reakcji… Rozejrzałem się po ludziach i zobaczyłem twarze bez wyrazu. Siedzieli w ławkach i patrzyli na mnie. Nikt nie wyszedł, by przyjąć Chrystusa. Rozejrzałem się jeszcze raz i poszedłem do tabernakulum, by schować cyborium z Panem Jezusem. Jeszcze NIGDY w życiu nie przydarzyło mi się, by nikomu nie udzielić Sakramentu… Zamykając drzwiczki tabernakulum, chciało mi się płakać… Co się dzieje? Przecież w parafiach odbywają się Spowiedzi… Gdzie jest problem? Co zrobić, by ludzie chętniej korzystali z tego, co najcudowniejsze na tej Ziemi?

Jak zareagować na takie doniesienie?

Pozwolić porwać się emocji i poczuć przygnębienie? Wczuć się w pustkę, jaką niesie w sobie ten przykry incydent i zrezygnować z sensu wiary? Mam olbrzymi problem nie tylko z treścią doniesienia, ale z postawionym na końcu pytaniem i pytaniem, które rodzi się samorzutnie, chociaż nie jest wyrażone explicite.

Czytałem wywiad z kardynałem Robertem Sarahem, w którym dochodzi do zestawienia głębi duchowości Zachodniej z duchowością m.in. Afrykańską (por. Bóg albo Nic). Krótko mówiąc, Europa Zachodnia to obszar naszego kontynentu, który wymaga reewangelizacji. Nic odkrywczego. Natomiast różnica pojawia się w podejściu do życia sakramentalnego wśród wierzących z rożnych kontynentów.

Chrześcijanie to najbardziej prześladowana grupa społeczno-religijna na świecie. Jaki ma to związek z opisywaną grupą parafian? Zasadniczy.

Ludzie poza starym kontynentem, podchodzą do kwestii relacji ze sferą Sacrum dojrzale. Bywa, że kwestia tożsamości eklezjalnej to sprawa życia i śmierci. W takim przeżywaniu wiary, grzech to kwestia najbardziej paląca. Wezwanie do świętości, do której zostali wezwani uczniowie Jezusa, to sprawa bezkompromisowa. Nie ma cieni i odcieni. Jesteś po stronie Ojca albo życie pozbawione zostaje swojej istoty. Jest „tak tak” albo „nie nie”.Tu nie ma miejsca na rozwodnienie doktrynalne i takie świadectwo ma olbrzymią siłę.

Można w tym miejscu, zadać pytanie o koloryt postawy, którą przyjęli nasi bohaterowie. Ulec pokusie wyniesienia siebie, poprzez poniżająca krytykę innych. Czy osoba, która rezygnuje z życia sakramentalnego i porzuca swoją intymną relację z Bogiem, potrzebuje dodatkowego pognębienia? Uważam, że nie. Uważam, że takie osoby, które świadomie wchodzą w śmierć potrzebują przykładu miłosierdzia.

Nie chodzi o pluszową izolację i otulenie takiej postawy przyjemnym krasomówstwem. Wydaje mi się, że takie „piękne” rozmycie powoduje utracenie ostrości, której wymaga przyglądanie się postawie naszego serca. Jest również sprzeczne z afirmacją radykalnej postawy naszych braci i sióstr spoza kontynentu. Jednak chodzi również o to, aby nie wzmocnić negatywnego w skutkach sygnału, który dociera do nas codziennie z różnych źródeł i nie odepchnąć ich dalej.

W tym miejscu mamy kapitalną możliwość rozeznania, czy aby nie trawimy sił duchowych na zmaganie się z drobnymi grzeszkami, które odciągają nas od Prawdy, Dobra i Piękna poprzez przymknięcie oka?Nie taplamy się w bagnie, do którego przyzwyczaiła nas kultura masowa, odwracająca odwieczny porządek? Czy na co dzień, nie wsłuchujemy się w głos, który ledwie szepce, że można iść na skróty w relacji z Bogiem? On w końcu wybacza.

Wybacza i kocha, do tego stopnia, że oddał na Krzyżu za nas wszystko. Co wymaga od nas trzeźwego i głębokiego poglądu, że żartów nie ma. To jest najwyższe wezwanie do poważnej próby odwzajemnienia tej miłości i trwania przy jasnych wymaganiach. To właśnie obrazuje nam głębie naszego człowieczeństwa.

Na koniec przejdę do pytania, które ksiądz Piotr postawił, a mianowicie jak temu przeciwdziałać?

Na mnie najsilniej działa świadectwo – zresztą to metodę wskazuje Ewangelia. Pomysł, który mógłbym doradzić to rekolekcje, które nie będą może formalne, ale pozwolą na przymiarkę głębi wiary i ewentualne nawrócenie. Rekolekcje,podczas których omawiane byłyby fragmenty Pisma Świętego poparte świadectwami nawróceń i wyrwania z drętwoty serca i umysłu. To daje szanse na skruszenie zatwardziałości serca pod naporem siły wynikającej ze świadectwa miłości.

Oprócz tego otoczenie tych biednych ludzi tym, co jest esencją naszej wiary – czyli żarliwą, rozpalająca nasze serca modlitwą, w intencji tych biednych ludzi. Co po postawieniu ostatniej kropki uczynię.

* Cytowany jest księdzem katolickim i redaktorem portalu Ewangelizuj. pl

Cytuje wpis, który pojawił się na jego profilu w modnym portalu społecznościowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *