Klątwa

Zastanawiam się czasem, ale nie jako spec, tylko laik, nad sensem sztuki i jej działaniem. Sztuk jest mnogo, każda oddala od rzeczywistości, tako rzecze Platon.

Najbardziej oddala teatr. Tam na żywo rzeczywistość staje się przecież znakiem. W czasie rzeczywistym, bez żadnej „zapory” wciągani jesteśmy w wir gry mirażami. Tam nawet wyobraźnia przeistacza się w znak wyobraźni i znaczy to, co znaczące na prawach performatywnego paradygmatu nadanego odgórnie przez reżysera. Wszystko pic na wodę – czasem piękny i zgrabny.

No i teraz tak sobie myślę, że bywa sztuka, która zadaje sobie i nam pytanie o sens samej siebie i próbuje zdefiniować na nowo albo siebie, albo publiczność – dalszą i bliższą. Jej sensem jest nie tyle wypowiedź, co skłonienie do pytania. To jest najgorszy rodzaj sztuki, bo kłamie, że ma umiejętność wpływania na realność!

Jakie pytania może zadawać sztuka, która szokuje? Żadnych, bo paraliżuje? Czy zbyt wiele, bo jest doświadczeniem traumatycznym i wymaga dialogu, celem ozdrowienia i dotarcia do każdego drobiazgu? Nie wiem, bo to zależy od autora i odbiorcy., a najwięcej chyba od odbiorcy, Nie ma jednak co bać się pytań zadawanych przez sztukę.

Sztuka jednak wywołuje emocje i te należy precyzyjnie, niczym skalpelem, oddzielić od treści, której się doświadcza, Po co? By móc poddać refleksji to, co się w nas dzieje. To po co?
By zrozumieć, gdzie jesteśmy w rzeczywistości i jaka ona jest. Doświadczamy świata przez siebie i własną, budowaną na pytaniach wrażliwość. Jesteśmy w centrum każdego wydarzenia, które szerzej nazywamy życiem.

To po co sztuka? Bo ta stanowi narrację dotyczącą rzeczywistości. Najbardziej pobudza do pytań ta, która szokuje – zwraca uwagę na jakiś detal rzeczywistości. Detal, który zazwyczaj bywa obojętny dla wspólnoty. Detal czasem niewysłowiony, a przez to niemożliwy do zauważenia, o który zaczynamy pytać. Warto pamiętać, że szokuje znakiem i zgrywą, bo od powagi jesteśmy my.

Zatem, stosunek oralny z betonowym artefaktem, który prowadzi nas denotacjami kolejnych hipostaz, nie jest deptaniem świętości(poza wyznaniami totemicznymi)może być aktualizacją, w sensie do znudzenia arystotelesowskim – tego, co uważamy za święte. Od tego zaś rozpoczynamy budowanie każdej antropologicznej narracji. Najprawdopodobniej „Klątwa” jest dziełem, na które za mały był Klata. Buduje na nowo narrację wspólnoty zaczynając od podstaw, ale należy pamiętać, że na serio jest tylko nasza postawa. Sztuka ma za zadanie prowadzić do wstrząsu i pytania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *