Ostatki

Życie ma swoje określone smaki. Ostatnio smakowałem marmoladę i lukier  po to, by dzisiaj wszystko powściągnąć, by się zatrzymać.

Dzisiaj spoglądam w syte wstecz, by za chwilę wkroczyć na pustynie i spędzić tam czterdzieści dni i nocy.

Spotkałem ostatnio istotne słowa, że ważnych mechanizmów kultury nie praktykujemy, gdyż jako cywilizacja uznaliśmy, że te formy są przeszłe i dla współczesnego człowieka nie znaczą nic.
Nie potrzebujemy się zatrzymać, nie mamy potrzeby szukać odpowiedzi na odwieczne pytania, na które wciąż nie znaleźliśmy wiążących odpowiedzi.

Przestaliśmy chyba pytać o człowieka, może przestało chodzić o człowieka idzie – warto wspomnieć proroczy esej Derridy o posthumanizmie, gdyż chyba się ziszcza.

Może ciężko zadawać pytania, kiedy usta wypełnione zostały mdłą marmoladą i lukrem? Ciężko ruszyć się na nowo przed siebie, kiedy się człowiek zasiedział, najadł i jest mu przyjemnie.

Jednak właśnie wtedy trzeba porzucić wszystko, by jak postulował Heidegger, nie zakopać się w przedmiotach.

Dlatego wyruszam na czterdzieści dni podróży po pustyni, ma spotkanie z samym sobą, także z diabłami. Będę pościł, będę wyrzekał się sam siebie, po raz setny w życiu, tylko po to, by móc zadać sobie na nowo wciąż te same pytania, ale także po to, by karnawał był transparenty, by miał swoje prawowite miejsce.

Wyjście na pustynie by obcować tylko z własnym zgiełkiem i nieuporządkowaniem podsycanym medialnym szumem. Napotkam przeszkody wewnętrzne. Obcując z nimi bez udziału zapośredniczeń i interpretacji, które odnajduje wciąż w około siebie, dostrzegę je pełniej. Dostrzegę jakąś prawdę, która nie wpływa z autosugestii subtelnego interpretanta. Napotykając je i mając pełny wgląd pojmę i przestaną mnie trwaić, kiedy ja je przetrawię.

Pustynia jest przeciwieństwem dostatku, którą wypełnia pustka, której jedynym zadaniem jest oczyszczenie. Jest to wejście w pewne misterium siebie.

Kończąc, od jutra przez najbliższe 40 dni będę coś tu pisał, jakieś notatki, z konkretnego planu walki duchowej, której inspiratorem jest Ignacy Loyola, a więc cisza, post, modlitwa i męska walka.

Co się uda? To czas pokaże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *