Popiół

Zaniecham niepotrzebnych kłótni, bo moje racje są wątłe. Niech spłonie moja wątła racja.

Zaniecham uporczywego stawiania na swoim, bo chce odciąć się od siebie pysznego. Niech spłonie moje ego.

Zaniecham wsłuchiwania się w zgiełk świata, bo jest gdy jest go za dużo, wtedy nie potrafię się skoncentrować i wewnętrzną spójność detonuje gniew i pożądliwość. Niech spłonie wadliwe grzeszne poruszenia.

Wchodzę na ścieżkę znaczoną popiołem. Pochyliłem głowę i przyjąłem brzemię zmiany. Moja ja konsubstancjalne z symbolem zmiany i kresu.

Bo zmieniam się całe życie, ale największą zmianą będzie właśnie jego kres, przed którym muszę zbliżyć do tajemnicy śmierci. Chce zbliżyć się do tajemnicy w godności pokory.

Jestem zżyty wewnętrznie z symboliką popiołu. Każdorazowo, kiedy zadawałem sobie śmiertelne ciosy, żegnając się z czymś w sobie, kiedy wypalałem w sobie chwasty i martwicę niezdrowych przyzwyczajeń pozostawał popiół, który czynił możliwym odrodzenie.

Wieczna zmiana jest koniecznością, ale koniecznością człowieka zmuszonego do aktualizowania siebie względem otaczającego świata, by żyć.

Pokorne posypanie głowy popiołem zwraca mnie ku temu, że jeśli się zapomnę i nie zdążę się nastawić na nowo do życia, to umrę.

Kiedy nie poruszę serca, wejdę w grzech. Spotkam się z takim wymiarem śmierci, której bez obcowania z tajemnicą Zmartwychwstania nie będę mógł pokonać.

Dlatego chce zwrócić się ku konieczności i przejść drogę ogołocenia.

To nie jest mocna teologia, ale drżenie kruchego istnienia.

Otoczonego tajemniczym i potężnym światem, powołanego pośród całego stworzenia do życia, bez widocznego powodu.

Świadome istnienie musi ugiąć kark, by zżyć się nie tylko ze zmianą, ale by wejść w relację z pierwiastkiem stałości, który aktem woli podtrzymuje świat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *